Perfumy Christiana Diora od lat są symbolem luksusu gwarantującym najwyższą jakość. To jedna z najbardziej rozpoznawanych na świecie marek perfum będących marzeniem wielu kobiet. Na przykład klasyczny Poison jest popularnym zapachem, uosabiającym szyk i drapieżność współczesnej kobiety, jej siłę i wyrafinowanie, jej słodycz i tajemnicę. Ten klasyczny aromat ma dosyć ostry, wyrazisty charakter, upodobało go sobie wiele kobiet. Ale nieco złagodniał, gdy przybrał postać Pure Poison. Ten zaś to tak naprawdę jeden z wariantów znanego Poison, obok jego innych wersji – Poison Midnight i Poison Hypnotic. Charakterystyczna dla tych perfum pękata butelka nasuwająca skojarzenie z orientalnymi kopułami tym razem jest w kolorze kremowobiałym o tęczowych refleksach. Czyżby trucizna, czyli „poison”, straciła już swoją moc?
„Pure” w tłumaczeniu oznacza coś czystego, niewinnego, szczerego. Wobec tego, jak na to wskazywałaby nazwa, zapach zawiera w sobie pewien paradoks, z jednej strony bowiem jest kontynuacją i spadkobiercą klasycznej „trucizny”, z drugiej strony tylko się pod nią podszywa. A może to po prostu ta dobra, łagodna, niegroźna esencja stanowiąca niejako pozostałość po toksycznych właściwościach, które się gdzieś ulotniły?
Niemniej ten zapach nie jest taki łagodny, jakby się wydawało. „Poison” nadal pociąga swym urokiem, jego moc trzyma, uwodzi, wręcz odurza kogoś, kto podejdzie za blisko, wciągając w swego rodzaju grę. Jego czarująca tajemnica tkwi w połączeniu bergamotki, jaśminu i pomarańczy z gardenią, drzewem sandałowym i białą ambrą. Ten bardzo ładny, intrygujący zapach podkreśla kobiecą osobowość i dodaje pewności siebie.


